mar
14

Ks. Prałat Tomasz Atłas Dyrektor Krajowy Papieskich Dzieł Misyjnych z wizytą w Paragwaju

Ks. Tomasz Atłas jest Dyrektorem Krajowym Papieskich Dzieł Misyjnych w Polsce. Do jego obowiązku należy troska o placówki polskich misjonarzy na całym świecie. Elżbietanki w Paragwaju posługują od 3 lat. Mają za sobą tworzenie misji, budowę klasztoru i zaplecza do posługi. Spotkanie z siostrami trwające od 20 do 27 lutego była pierwszą wizytą Ks. T. Atłasa w Guarambaré. Choć lot był planowany już kilkakrotnie, zawsze coś stawało na przeszkodzie, by odwiedzić to miejsce. Ks. Atłas nie ukrywał, że był bardzo ciekawy co zobaczy na misji; jak radzą sobie elżbietanki, które 3 lata temu rozpoczęły działalność w Paragwaju. Okazało się, że już pierwsze wrażenia były niesamowite… „Jak zobaczyłem klasztor-czegoś takiego nie wi-dzia-łem!” – wspomina Ks. Tomasz. Centrum św. Elżbiety to kompleks, w którym oprócz klasztoru znajduje się świetlica dla dzieci oraz przychodnia. Wszystko zrobiło na Ks. Dyrektorze niesamowite wrażenie. Nie tylko dlatego, że zabudowania są duże, ale przede wszystkim dlatego, że są  funkcjonalne. Kiedy s. Elżbieta – przełożona tamtejszej wspólnoty – zostawiła przybyłych gości samych (trzeba tu wspomnieć, że razem z Ks. T. Atłasem Guarambaré odwiedził Ks. Prałat Józef Wałaszek i pojechała przywieść pozostałe siostry (s. M. Dolores i s. M. Ewę, które uczestniczyły we Mszy św. kilka kilometrów od klasztoru), księża od razu rozglądając się po domu zauważyli, że wszystko jest doskonale przemyślane, zaplanowane z perfekcyjną dokładnością, tak, by nie było rzeczy niepotrzebnych, a te które są spełniały jak najlepiej swoje funkcje.

Do świetlicy, która prowadzą s. Elżbieta i s. Ewa każdego dnia popołudniami przychodzą dzieci. Siostry starają się nie tylko o zapewnienie dzieciom miejsca do zabawy i nauki, ale poważnie myślą o ich religijnej formacji. Chcą tworzyć grupy, prowadzić katechezy. Przychodnia – miejsce pracy s. Dolores – jest również dobrze zaplanowana i dzięki pomocy przyjezdnych lekarzy oraz Zgromadzenia dobrze wyposażona. Codziennie świadczy się tu pomoc dla wielu potrzebujących chorych. W przypadku ciężkich zachorowań siostry przygotowują cierpiących do przyjazdu specjalistów. W kilku dniach po powrocie Księży do Polski, jak już wiadomo – do Centrum św. Elżbiety przyjechali lekarze z Katowic. Aby porozumieć się z miejscowymi chorymi konieczna jest pomoc sióstr, które w tym przypadku pełnią funkcje tłumaczy i wytrwale przekładają polski na hiszpański. Specjaliści przyjmują liczne osoby, które na co dzień nie mają zapewnionej opieki lekarskiej. Tu warto wspomnieć o tym, że taka pomoc jest bardzo potrzebna i gdyby tylko można było zapewnić placówce lekarskie zaplecze wiele osób szybciej i pod fachowym okiem mogłoby wracać do zdrowia. Guarambaré potrzebuje lekarza – na stałe.

Kolejną sprawą, która bardzo pozytywnie zaskoczyła Ks. T. Atłasa była współpraca sióstr z franciszkanami – duszpasterzami tamtejszej parafii. Jak mówi Dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych: „Czegoś takiego dawno nie widziałem! – Bracia i siostry pracujący dla jednego dzieła”. Ojcowie dzielili się z gośćmi swoim doświadczeniem pracy z siostrami. Podkreślali, że siostry pielęgnując swój charyzmat dbają jednocześnie o zwykłą posługę duszpasterską, która na misjach jest podstawowym zadaniem. Angażują się w niedzielne celebracje prowadząc Nabożeństwa Słowa Bożego. Jeżdżą tam, gdzie kapłan nie może dotrzeć, katechizują, rozdzielają Eucharystię, modlą się z wiernymi. Będąc w na wyjeździe razem z siostrami – Ks. Atłas wnikliwie przyglądał się relacji sióstr i wiernych. Był pod wielkim wrażeniem serdeczności i życzliwości jaką darzą się nawzajem. Mieszkańcy Loma’i za wszelką posługę sióstr odwdzięczali się niesamowitą radością, która udzielała się wszystkim. Zauważył, że swoją obecnością siostry są bardzo blisko tych ludzi, a posługa jaką ich darzą jest przede wszystkim … zwykła. Może nie ma w niej nic nadzwyczajnego, ale jest zaangażowanie w systematyczną ewangelizację. Siostrom nie jest też obojętna elżbietańska przyszłość na tamtej ziemi – do Centrum przychodzą już dziewczyny, które może w przyszłości wstąpią do naszego Zgromadzenia. Ks. Atłas nawet rozmawiał z nimi. Przede wszystkim jednak siostry po prostu „są” z tamtymi ludźmi.

Ks. Atłas odwiedził już wiele misyjnych placówek. To był już jego sześćdziesiąty kraj misyjny. Odwiedziny wyglądają zazwyczaj podobnie. Tym razem było inaczej. Ks. Tomasz stara się być obiektywny w swej ocenie i sam nie wie dlaczego powtarza: „O Guarambaré nie mogę zapomnieć!”. Już po paru minutach czuł się tak jakby był tam od wielu lat – nie jako gość, ale jako członek wspólnoty. Po wielu wizytach Ks. Dyrektor ma już wyostrzony zmysł „analitycznego myślenia”, wnikliwie obserwuje misjonarzy i ich posługę. Nawet po paru dniach, gdy mogłoby się wydawać, że pierwsze wrażenia miną okazało się, że wspólnota sióstr wciąż go fascynuje i zachwyca. Szczególną uwagę zwrócił na fakt, że siostry angażując się w wieloraką pomoc ludziom, dbają przede wszystkim o ich ewangelizację. „Ewangelizacja – to od pierwszego do ostatniego dnia czułem”.

Po trzech latach pobytu w Guarambaré siostry mają już struktury i osoby potrzebne do posługi, przed nimi natomiast zadanie może o wiele trudniejsze niż budowa klasztoru – trzeba poprzez codzienne decyzje kierować tą misją i odpowiadać na pytanie : „Czego Pan Bóg tutaj od nas oczekuje?”. W jakim kierunku rozwinie się dalsza działalność sióstr w Paragwaju? Czy będzie to pomoc medyczna, czy bardziej troska o tamtejsze dzieci, a jeśli dzieci – to na co szczególnie zwrócić uwagę: na pomoc edukacyjną, katechezę, współpracę z rodzicami… ? To pytania trudne, ale z pewnością oczekujące na konkretne odpowiedzi… Ks. Tomasz na razie jest przekonany, że całe życie sióstr jest ukierunkowane na parafię i bardzo się z tego cieszy. To jego zdaniem jest najważniejsze – w ten sposób zbliżają tych ludzi do Chrystusa najbardziej i właśnie w tej posłudze są niezastąpione przez świeckich. Tego nie zrobi żadna organizacja charytatywna. Podczas pobytu Księża zobaczyli i odczuli, że nasze siostry przede wszystkim dzielą się wiarą. „To kobiety, które wiedziały po co tam pojechały” – daje świadectwo o elżbietankach Ks. Atłas, przekonany, że siostry realizują w ten sposób misję Kościoła i Zgromadzenia; że posłane są do konkretnej posługi i życiem świadczą, że są tego świadome. Księża wciąż wracają myślami do dni spędzonych w tamtej wspólnocie, wciąż nie mogą wyjść z podziwu, a najbardziej fascynuje ich fakt, że siostry nie zrobiły tak naprawdę nic nadzwyczajnego, po prostu były sobą; że będąc „pod okiem” delegacji z Polski żyły tak jak prawdopodobnie żyły przedtem i żyją teraz. Księża doświadczyli prawdziwej wspólnoty, która tętni nadprzyrodzonym życiem. Widzieli posługę sióstr, uczestniczyli w nabożeństwach, wyjazdach, ale i zwykłych spotkaniach przy stole. Doświadczyli tego, że siostry dzielą się z innymi przede wszystkim wiarą w Chrystusa, ale zobaczyli także, że same dbają o relację z Boskim Oblubieńcem. Zawstydzili się widząc je skoro świt klęczące przed Najświętszym Sakramentem oraz na nocnej adoracji. Żartując, zastanawiali się czy Ks. Biskup nie zaliczy tego pobytu do odprawienia kapłańskich rekolekcji…

s. M. Karola

Centrum Formacji Misyjnej


Podziel się wpisem

Twitter Delicious Facebook Digg Favorites More

Zostaw komentarz